Możesz również posłuchać tego odcinka korzystając ze Spotify:
Cześć! Dzisiaj opowiem Ci, czy jest możliwe założenie fundacji rodzinnej w miesiąc, a po drugie, czy ma to sens. A jeżeli tak, to jaki?
Niedawno poruszałem temat fundacji rodzinnej i tego, że możliwe jest założenie fundacji rodzinnej w organizacji w dwa miesiące. Wskazywałem też, że warto rozważyć to właśnie na przełomie listopada i grudnia, ponieważ najprawdopodobniej wejdą nowe przepisy od 1 stycznia 2026 roku.
W dużym skrócie: jeżeli wniesiemy majątek do fundacji rodzinnej jeszcze w 2025 roku (a do fundacji rodzinnej w organizacji jak najbardziej można to zrobić), to te nowe przepisy mogą nas nie dotyczyć.
O tym opowiadam szerzej w osobnym odcinku, dostępnym na moim podcaście na Spotify i na YouTubie – zachęcam do odsłuchania. Ale dzisiejszy odcinek jest jeszcze bardziej hardkorowy, bo nie mówimy o dwóch miesiącach na założenie fundacji rodzinnej, tylko o… jednym miesiącu.
Załóżmy więc, że dzisiaj, przygotowując wpis, jest 18 listopada 2025 roku i zależy Ci, żeby wyrobić się z fundacją rodzinną przed świętami.
Przyjrzyjmy się temu krok po kroku:
1. po co w ogóle to robić, czyli co z tego mamy,
2. czy to jest wykonalne i z czym się wiąże,
3. ak ten proces wygląda technicznie.
Pierwsza kwestia: po co w ogóle tak się spieszyć i koniecznie zakładać fundację rodzinną właśnie w listopadzie albo w grudniu?
Oczywiście mówimy o fundacji rodzinnej w organizacji, bo na pełną fundację rodzinną (po wpisie do rejestru) obecnie czeka się często 8–9 miesięcy.
Natomiast fundacja rodzinna w organizacji ma pełne prawa – może działać we własnym imieniu, zaciągać zobowiązania, przyjmować darowizny, a także przyjąć np. udziały lub akcje.
Czyli w praktyce, na tym etapie, to jest dla nas w pełni wystarczające.
I teraz dochodzimy do sedna.
Mamy przepisy przejściowe i co ciekawe mamy dwa przepisy przejściowe, o których zaskakująco dużo osób nie wie, bo większość skupia się tylko na jednym. I już tłumaczę, dlaczego to jest takie ważne.
Pierwszy przepis przejściowy jest dość standardowy, to art. 2 w ustawie zmieniającej przepisy o fundacji rodzinnej. W uproszczeniu brzmi on tak:
Nowe przepisy stosuje się do mienia wniesionego do fundacji rodzinnej, przekazanego jej nieodpłatnie albo nabytego od podmiotu powiązanego po dniu 31 grudnia 2025 roku.
Czyli, jeżeli po 31 grudnia 2025 roku wniesiesz do fundacji rodzinnej udziały, akcje albo inne mienie, to co do zasady pojawia się 3-letni okres karencji.
W praktyce oznacza to, że przez ten czas fundacja nie może sprzedać tych udziałów lub akcji bez podatku, bo jeżeli sprzeda wcześniej, to pojawi się opodatkowanie. W 2025 roku, na obecnych zasadach, taka sprzedaż mogłaby być zwolniona z podatku. O tym przepisie wie prawie każdy.
Jest też drugi przepis przejściowy, o którym mówi się zdecydowanie rzadziej.
I tu uwaga. Brzmi on mniej więcej tak:
Podatnicy CIT, których rok podatkowy rozpoczęty przed 1 stycznia 2026 roku zakończy się po 31 grudnia 2025 roku, stosują do końca tego roku podatkowego przepisy w brzmieniu dotychczasowym.
Co to znaczy po ludzku?
To jest dość standardowy mechanizm w ustawach podatkowych – chodzi o to, żeby nie było sytuacji, że w trakcie jednego roku podatkowego część rozliczeń jest na „starych zasadach”, a część na „nowych”.
I teraz najważniejsze:
Jeżeli założysz fundację rodzinną w 2025 roku, to przepisy CIT pozwalają na to, żeby pierwszy rok podatkowy był dłuższy niż 12 miesięcy.
W praktyce, jeżeli fundacja powstanie np. w grudniu 2025 roku, to pierwszy rok podatkowy może trwać około 13 miesięcy – od grudnia 2025 roku do końca 2026 roku. Czyli rok podatkowy rozpoczyna się przed 1 stycznia 2026 roku, a kończy się po 31 grudnia 2025 roku.
I właśnie dlatego wchodzi w grę ten drugi przepis przejściowy.
Efekt jest taki, że do końca tego roku podatkowego, czyli w praktyce od grudnia 2025 do końca 2026 roku, stosujesz przepisy w brzmieniu dotychczasowym, czyli tak, jakby nowe regulacje jeszcze nie weszły w życie.
Mówiąc jeszcze prościej: ten przepis oznacza, że jeżeli Twoja fundacja rodzinna założona w 2025 roku ma wydłużony pierwszy rok podatkowy (np. 13 miesięcy, a nawet 14 miesięcy, jeśli startujemy w listopadzie 2025), to do końca 2026 roku działa na starych zasadach.
A teraz najważniejsze. Jeżeli taka fundacja sprzeda udziały lub akcje do końca 2026 roku, to, moim zdaniem, nawet jeśli to mienie (udziały, akcje) zostanie wniesione dopiero w 2026 roku, to nie powinien jej dotyczyć trzyletni okres karencji (czyli ten „lock-up”), ponieważ przepis przejściowy pozwala stosować stare regulacje do końca roku podatkowego.
To jest o tyle korzystne, że dotyczy tylko jednego roku podatkowego, czyli 2026 roku, ale w wielu sytuacjach to i tak jest kluczowe. Jeżeli więc planujesz w 2026 roku: sprzedaż udziałów lub akcji, reorganizację aktywów albo po prostu inwestowanie przez fundację rodzinną i większe ruchy kapitałowe, to nawet jeśli nie zdążysz wnieść udziałów lub akcji w 2025 roku, ale zdążysz założyć fundację rodzinną w 2025 roku (oczywiście w organizacji, bo to jest dużo prostsze), to w praktyce jesteś w domu.
Rok 2026 może być dla Ciebie bezpiecznym rokiem.
Oczywiście, ponieważ często mówimy tu o dużych kwotach, warto to potwierdzić u doradcy podatkowego, a w niektórych przypadkach nawet rozważyć wniosek o interpretację. Natomiast tak właśnie standardowo rozumie się przepisy przejściowe – i ja również tak je rozumiem.
Dlatego, jak widzisz, te przepisy przejściowe mocno punktują założenie fundacji rodzinnej w listopadzie lub grudniu 2025 roku:
albo w ogóle nie dotyczą Cię nowe przepisy, bo zdążysz wnieść mienie (udziały/akcje) jeszcze w 2025 roku,
a jeśli nie zdążysz, to przynajmniej w 2026 roku dalej działasz na starych zasadach.
To jest naprawdę mocny argument.
Możecie to spokojnie zweryfikować sami: sprawdźcie przepisy przejściowe i oceńcie, czy nie mówię kocopołów. Natomiast z mojej perspektywy to jest bardzo ważny przepis, a mam wrażenie, że praktycznie nikt o nim nie mówi.
No dobra, przechodzimy do kluczowego pytania: czy w ogóle da się założyć fundację rodzinną w organizacji w jeden miesiąc, czyli jeszcze przed świętami i ewentualnie wnieść do niej udziały lub akcje?
Odpowiedź brzmi: tak, to jest możliwe, ale trzeba działać szybko i świadomie.
Zobaczmy więc, jak powinien wyglądać taki sztandarowy harmonogram projektu oraz jakie pułapki mogą się pojawić.
Jeżeli dogadacie się z doradcą, to zakładam, że kwestie formalne, wynagrodzenie, umowa, start współpracy, da się zamknąć w ciągu 1–2 dni. Po rozpoczęciu prac najczęściej dostajecie krótki kwestionariusz, w którym wpisujecie m.in.: nazwę fundacji, cele fundacji, kto ma być beneficjentem oraz podstawowe założenia działania fundacji.
I teraz są dwie ścieżki:
1) Wariant rozbudowany (najbardziej rekomendowany)
To scenariusz, w którym szczegółowo ustalamy:
zasady sukcesji,
co się dzieje po Twojej śmierci,
co się dzieje po śmierci małżonka,
co się dzieje, gdy beneficjenci (np. dzieci) również odejdą,
jak to działa „na pokolenia do przodu”.
To jest najlepsze podejście długoterminowo, ale zwyczajnie zajmuje czas.
2) Wariant podstawowy (szybki i praktyczny na listopad/grudzień 2025)
Jeżeli zależy Ci, żeby zdążyć jeszcze w 2025 roku, to w mojej ocenie lepiej przygotować wersję podstawową statutu.
Dlaczego?
Bo za życia fundatora statut można zmienić i to dość sprawnie. Dzięki temu nie musisz spędzać tygodni na dopracowywaniu każdego scenariusza, jeśli Twoim celem jest szybkie uruchomienie fundacji w organizacji. Oczywiście, nie dam Ci gwarancji, że jeśli w grudniu zrobisz ogólny statut, to na pewno dożyjesz stycznia. Teoretycznie nikt nie wie, co będzie jutro. Ale umówmy się: prawdopodobieństwo jest niskie, więc przy presji czasu wariant podstawowy ma sens, a dopracowanie szczegółów można zrobić w 2026 roku (albo nawet w 2027 – byle nie odkładać tego w nieskończoność). Poza tym: nie każdy ma rozbudowaną sytuację rodzinną. Czasem wystarczy ułożyć zasady na jedno–dwa pokolenia do przodu, bez projektowania całego „systemu” na 80 lat.
Wracając do procesu:
dostajesz kwestionariusz,
wypełniasz podstawowe informacje,
my na tej podstawie przygotowujemy projekt statutu,
Ty go czytasz, nanosimy uwagi,
umawiamy się do notariusza.
Jeżeli chodzi o terminy u notariusza, to zależy od kancelarii, ale w praktyce często da się umówić:
na tydzień do przodu, a czasem nawet na 2–3 dni wcześniej, jeśli trafisz na wolne okienko.
Czyli ten etap również da się przeprowadzić szybko.
Po wizycie u notariusza tak naprawdę masz już fundację rodzinną w organizacji.
Jeżeli więc przyjmiemy, że dzień X to moment, w którym doradca podatkowy wysyła Ci kwestionariusz, to realnie po około X + 14 dni (czyli po dwóch tygodniach) możesz mieć fundację rodzinną w organizacji.
I na tym etapie wiele osób myśli: „Super, temat zamknięty”.
Tylko że w praktyce pojawia się jeszcze jeden bardzo istotny problem.
Większość biur maklerskich nie pozwoli przenieść rachunku maklerskiego ani praw z udziałów/akcji z osoby fizycznej do fundacji rodzinnej w organizacji, jeżeli ta fundacja nie ma numeru NIP i REGON. Dlaczego tak jest? Po prostu tak jest, nie będziemy się nad tym rozwodzić, bo to wynika głównie z procedur i wymogów formalnych.
Jeżeli chodzi o numer REGON, to często dzieje się to już następnego dnia.
Czasem trwa to do 7 dni roboczych, ale z mojego doświadczenia zwykle jest to 1–2 dni: GUS albo nadaje numer, albo od razu zgłasza dodatkowe pytania.
Następnie, gdy mamy już REGON, możemy wystąpić o numer NIP.
Tu jest nawet lepiej, bo teoretycznie urząd ma 3 dni na nadanie numeru NIP i w praktyce często faktycznie robi to sprawnie.
Podsumowując: nadanie NIP i REGON to zwykle dodatkowe około 5 dni.
Jeżeli rozpiszemy to na liczbach, to wygląda to mniej więcej tak:
dzień X – wypełniasz kwestionariusz,
X + 14 – powstaje fundacja rodzinna w organizacji (wizyta u notariusza),
X + 14 + 5 = X + 19 – masz już NIP i REGON.
I dopiero wtedy, mając NIP i REGON, możesz realnie kontaktować się z biurem maklerskim i próbować przenieść udziały/akcje do fundacji rodzinnej.
Tutaj pojawia się największa pułapka czasowa.
Bo nawet jeżeli doradca i notariusz wyrobią się idealnie i do połowy grudnia będziesz mieć fundację rodzinną w organizacji z NIP-em i REGON-em, to może się okazać, że biuro maklerskie i tak będzie blokadą.
W praktyce biura maklerskie czasem potrzebują 2 tygodni – 3 tygodni a czasem nawet 4 tygodni, żeby technicznie przeprowadzić przeniesienie praw z udziałów/akcji na fundację rodzinną. Dlatego kluczowe jest to, żeby od razu skontaktować się z biurem maklerskim i ustalić, jak to wygląda u nich w praktyce.
Z moich obserwacji:
niektóre polskie biura maklerskie potrafią zrobić to w około 2 tygodnie,
a np. biura zagraniczne (dla przykładu: duńskie) potrafią potrzebować miesiąca i koniec.
I tak to niestety działa.
I teraz wracamy do tego, o czym mówiłem wcześniej, czyli do przepisu przejściowego, o którym mało kto wspomina.
Nawet jeśli nie uda Ci się w 2025 roku technicznie wnieść udziałów/akcji do fundacji rodzinnej przez biuro maklerskie, to sam fakt, że fundacja rodzinna powstała w 2025 roku i ma wydłużony pierwszy rok podatkowy, może oznaczać, że w 2026 roku nadal działasz według starych zasad.
Czyli, przynajmniej moim zdaniem, w 2026 roku możesz spokojnie przeprowadzić transakcję (np. sprzedaż udziałów lub akcji) bez podatku, tak jak na dotychczasowych przepisach.
I właśnie dlatego w wielu przypadkach warto zrobić chociaż pierwszy krok w 2025 roku, nawet jeśli techniczne przeniesienie aktywów przeciągnie się na 2026.
Na koniec: cały czas trzeba pamiętać o kwestii, której nie można ignorować, czyli o GAAR – generalnej klauzuli przeciwko unikaniu opodatkowania.
I tutaj wszystko zależy od tego, co dokładnie robisz jaki jest cel gospodarczy, jak wygląda struktura, czy fundacja realnie działa zgodnie z ustawą i statutem, co dzieje się ze środkami po sprzedaży (reinwestycja vs szybka wypłata) i czy całość ma „ręce i nogi”.
Jeżeli założysz fundację rodzinną „na szybko”, statut będzie bardzo podstawowy, praktycznie bez aspektów rodzinnych, a do tego Ty będziesz jednocześnie jedynym fundatorem, jedynym członkiem zarządu i w zasadzie jedynym beneficjentem, wniesiesz udziały do fundacji, sprzedasz je 2 stycznia bez podatku, a następnie wypłacisz wszystko od razu, to jest to, najgorszy możliwy scenariusz („worst case”).
W takim układzie widzę dość wysokie ryzyko zastosowania GAAR, czyli generalnej klauzuli przeciwko unikaniu opodatkowania.
Natomiast we wszystkich innych scenariuszach ryzyko jest już zdecydowanie mniejsze – szczególnie wtedy, gdy nie wypłacasz pieniędzy z fundacji rodzinnej, tylko je reinwestujesz, reinwestujesz środki w bezpieczniejsze klasy aktywów, wypłacasz środki, ale po dłuższym czasie (np. po 3, 4 albo 5 latach) albo po prostu odczekujesz ze sprzedażą.
Czasem sytuacja wygląda tak, że teoretycznie możesz sprzedać bez podatku, ale finalnie okazuje się, że… wcale nie musisz tego robić w 2026 roku.
I wtedy sprzedajesz później.
To też są argumenty, które realnie mogą obniżać ryzyko zastosowania klauzuli GAAR.
W takich sprawach bardzo często pomaga doradca podatkowy, przygotowując tzw. Defense File.
To zwykle jest porządny dokument (często ponad 20 stron), w którym opisujemy motywy działania, oceniamy je w kontekście GAAR, analizujemy ryzyka i zbieramy argumenty, dlaczego klauzula GAAR nie powinna mieć zastosowania.
Taki dokument naprawdę potrafi się przydać, szczególnie wtedy, gdy po czasie pojawiają się pytania ze strony organów.
Oczywiście trzeba pamiętać o jednej rzeczy: niezależnie od tego, jak dobry jest doradca, nawet jeśli zapłacisz mu 500 tysięcy złotych, to wciąż jest to opinia doradcy, a nie decyzja organu.
Dlatego, jeżeli sytuacja jest naprawdę duża i wrażliwa, zawsze możesz rozważyć złożenie wniosku o opinię zabezpieczającą. To jest już bardzo formalny dokument, w którym organ odnosi się do tego, czy GAAR ma zastosowanie, czy nie. Oczywiście jest w tym pewien minus, bo trochę się wychylasz i musisz opisać całą strukturę i planowane działania, ale przy odpowiedniej skali – warto to rozważyć. I to jest temat, który zdecydowanie warto omówić z doradcą.
Opowiedziałem Ci:
czy możliwe jest założenie fundacji rodzinnej w miesiąc (czyli już „na grubo”, nie dwa miesiące, tylko jeden),
jak wygląda taki projekt krok po kroku,
ile trwa przygotowanie statutu i czy można go zmienić (można),
ile trwa uzyskanie REGON-u i NIP-u, po co są potrzebne i jak to wygląda w praktyce,
jak wygląda kontakt z biurem maklerskim i dlaczego to często jest największa blokada czasowa,
oraz jak działają przepisy przejściowe – szczególnie ten drugi przepis przejściowy, o którym praktycznie nikt nie mówi.
Ten drugi przepis przejściowy nie jest aż tak medialny, jak pierwszy, ale moim zdaniem to są naprawdę istotne informacje.
I bardzo się cieszę, że mogę się tym z Wami dzielić.
Więc jeżeli zastanawiacie się nad fundacją rodzinną jeszcze w tym roku, a nawet jeśli słuchasz tego już w 2026 roku, to jak najbardziej zapraszam do kontaktu.
Możesz odezwać się przez link do bezpłatnej konsultacji (tam możemy niezobowiązująco porozmawiać) albo bezpośrednio przez LinkedIn lub Instagrama.
Linki są w opisie – dowolna forma.
Dogadamy się albo po prostu dopytasz o szczegóły. W końcu to bezpłatna konsultacja, więc nic nie płacisz – cena uczciwa 😉
Dzięki temu dowiesz się, czy fundacja rodzinna ma sens w Twoim przypadku oraz kiedy i jak technicznie najlepiej ją założyć.


