Możesz również posłuchać tego odcinka korzystając ze Spotify:
Cześć! W dzisiejszym odcinku opowiem Ci jak korzystnie podatkowo i bezpiecznie wypłacać pieniądze ze spółki z o.o. i spółki komandytowej. Zapraszam!
Temat dzisiejszego odcinka jest „evergreenem” czyli tematem, który można nagrywać zawsze, a przynajmniej co roku, bo pewne kwestie się zmieniają. Temat bardzo ważny i co istotne, mimo obszernych materiałów na internecie, w dalszym ciągu uważam, że warto do opowiedzenia, czasami źle opowiadany, nie w pełni.
Także oto jest ten odcinek.
Dlaczego spółka z o.o., spółka komandytowa, a nie spółka jawna, spółka akcyjna, spółka partnerska?
Przede wszystkim spółka z o.o. i spółka komandytowa to najbardziej popularne formy prowadzenia działalności. Po drugie, nie trzeba zarabiać bardzo dużo pieniędzy, żeby te spółki prowadzić i żeby to się opłacało podatkowo i biznesowo.
Według moich najnowszych odkryć, nawet taki dochód rzędu 300-500 tysięcy złotych rocznie. Jak masz spółkę, to naprawdę masz już na tyle duże te oszczędności podatkowe, że opłaca się ją po prostu prowadzić.
Mimo większych opłat za księgowość w porównaniu do JDG, do jednostkowej działalności gospodarczej, już te spółki dają naprawdę realne i wysokie oszczędności podatkowe.
Poza tym inne spółki, na przykład typu jawna, partnerska, to tam one nie są osobnymi podatnikami podatku, tylko wspólnicy są opodatkowani zgodnie z prawem do udziału w zyskach.
Natomiast spółka z o.o. i spółka komandytowa to są podatnicy CIT-u i teoretycznie są to odrębni podatnicy. Jak sam zaraz się przekonasz, możesz zrobić tak że praktycznie to podwójne opodatkowanie CIT i PIT nie występuje.
Dzisiejszy odcinek będzie też o tyle kompleksowy, że ja nie tylko powiem jakie rozwiązanie jest dostępne, jakie ma zalety, wady, w jakiej spółce to można zastosować spółkę z o.o. czy komandytowa czy w obu, ale też rozwinę wątek estońskiego CIT-u, bo na estońskim CIT-cie jednak trochę inaczej wygląda to wypłacanie pieniędzy ze spółki.
To naprawdę fajny poradnik kompleksowy na 2025 rok.
Dla kogo jest ten odcinek? Po pierwsze dla tych, którzy już spółki z o.o., spółki komandytowe mają i wypłacają te pieniądze, chcą zweryfikować czy robią to bezpiecznie, najbardziej opłacalnie podatkowo.
Po drugie, to jest dla tych, którzy prowadzą jednoosobowe działalności gospodarcze. Często na liniówce, gdzie mogą zobaczyć, że to opodatkowanie plus składka zdrowotna spółka versus JDG potrafi być oczywiście korzystne po stronie spółki.
Ta różnica jest bardzo dużo odczuwalna, więc to jest druga grupa.
Po trzecie, to dla tych którzy prowadzą właśnie spółki osobowe, typu partnerska czy jawna, spółka cywilna, chociaż spółka cywilna to nie spółka formalnie, ale spółka cywilna i też na przykład mogą przekształcić potencjalnie ten biznes, tak jak zresztą JDG i wejść łatwo na spółkę.
Rozwiązanie numer jeden, czyli wypłata dywidendy w spółce z o.o.
Zacznijmy sobie od takiej zwykłej spółki, czyli zwykłego podatnika CIT, spółka nie jest podatnikiem estońskiego CIT-u. To rozwiązanie jest moim zdaniem beznadziejne i ma zastosowanie w niewielu przypadkach.
Jeżeli wspólnikami spółki z o.o. są osoby fizyczne, czyli osoby fizyczne, to po pierwsze spółka, jej zysk jest opodatkowany na poziomie 19%. Po drugie, wypłacając ten zysk, znowu musi pobrać 19% PIT-u.
Spółka jako płatnik pobiera ten PIT, czyli mamy podwójne odsypowe, podwójne opodatkowanie. Oczywiście też spółka może być na 9% CIT-a, ale później i tak 19% CIT-u nas czeka.
Efektywne opodatkowanie to jest albo 26,29% albo 34,39%. Wszystko zależy od tego pierwszego etapu, to znaczy czy nasza spółka płaci 19% CIT-u czy 9% CIT-u od swojego dochodu.
Na takiej zwykłej spółce to jest dużo. Co prawda dywidendy nie są opodatkowane składką zdrowotną, nie podlega pod ZUS, ale na przykład takie ponad 34% to jest dość dużo opodatkowania. Po drugie takiej wypłaty dywidendy ze spółki z o.o. nie można sobie tak po prostu wypłacać. Jest szereg zasad, które reguluje kodeks spółek handlowych.
Tam jest dokładnie opisane, ile tego zysku możesz wypłacić, w jakiej wysokości, jakie są zasady wypłacania zaliczek na poczet dywidendy, czyli w trakcie roku. Jak możesz wypłacać te zaliczki, bo też potrzebujemy pieniędzy do życia. Nie tylko raz na roku wypłacimy sobie spore pieniądze, tylko na przykład co miesiąc chcemy otrzymywać „pensję” od spółki w postaci zaliczek na dywidendę. Nawet jakby spółka rzeczywiście osiągnęła całkiem spory zysk i ma te pieniądze na koncie, rzeczywiście cashflowowo jest w stanie wypłacić dywidendę, to nie zawsze jest to nawet prawnie możliwe ze względu na przepisy KSH.
Odrobinę lepsza sytuacja jest wtedy, kiedy wspólnikiem spółki z o.o. nie jest osoba fizyczna, tylko osoba prawna, czyli najlepiej inna spółka z o.o. bądź spółka akcyjna. Wtedy istnieje coś takiego jak zwolnienie partycypacyjne i wypłata zysku spółki, czyli dywidenda do tej drugiej spółki jest nieopodatkowana.
Oczywiście przy spełnieniu odpowiednich warunków, jeżeli wypłacamy za granicę powyżej 2 milionów złotych tej dywidendy, no to może być problem.
Jeśli wypłacamy to za granicę, też przy odpowiednio dużych kwotach, ponad 5 milionów, to też może być schemat podatkowy. To są jakieś poboczne wątki, ale generalnie ma to większy sens, jeżeli naszym wspólnikiem jest inna spółka, naszej spółki jest inna spółka. Co prawda sama spółka płaci 9 czy 19% podatku od zysku, ale później ta wypłata dywidendy jest nieopodatkowana, więc chociaż tyle oszczędzamy.
To jest bardzo częsty schemat wykorzystywany w międzynarodowych korporacjach, kiedy polska spółka jest kontrolowana przez jakąś zagraniczną korporację z innego kraju. Ona ma 100% udziału w naszej polskiej spółce i ta polska spółka wypłaca tą dywidendę do innej spółki z Unii Europejskiej i ta dywidenda nie jest opodatkowana.
To jest taki pod wariant wypłaty dywidendy w spółce z o.o.
Mamy jeszcze trzecią możliwość wypłaty dywidendy w spółce z o.o., czyli spółka z o.o. jest podatnikiem estońskiego CIT-u i wypłaca tą dywidendę.
Jaka to jest różnica? Mianowicie estoński CIT- jest tak skonstruowany, że jak spółka osiąga zysk, to żeby ten zysk nie był opodatkowany sam w sobie, dopiero jego wypłata jest opodatkowana, czy to w postaci dywidendy, czy w innej. (To omówię później przy świadczeniu usług na rzecz spółki)
Generalnie jeżeli chodzi o samą wypłatę dywidendy, to tutaj mamy o tyle dobrze, że już łączna stawka CIT-u i PIT-u, jeżeli jesteśmy małym podatnikiem, (czyli normalnie byśmy płacili 9% CIT-u) to wynosi 20%. W przypadku większych podatników to efektywna stawka opodatkowania wynosi 25%.
Porównując to do klasycznego CIT-u, to mamy 20% CIT-u i PIT-u, versus ponad 26% CIT-u i PIT-u, jeżeli mamy małego podatnika w CIT-cie. Przy zwykłych podatnikach CIT-u, to mamy 25% efektywnego opodatkowania w estońskim CIT-cie, versus ponad 34% opodatkowania.
To są całkiem uczciwe liczby. Poza tym to jest o tyle dobre, że jeżeli ty osiągnąłeś 100 milionów złotych z zysku, ale chcesz sobie wypłacić tylko załóżmy połowę, to tylko ta połowa jest opodatkowana.
Ta druga połowa, której nie wypłacasz, dopóki ją trzymasz i inwestujesz, ona jest poza opodatkowaniem.
Tutaj jedna praktyczna uwaga, że liczymy jaką stawką podatku ma być opodatkowany ten zysk w estońskim CIT-cie, według momentu podjęcia uchwały o wypłacie zysku, a nie za lata, w których ten zysk został wypracowany.
Czyli jeżeli ty w pierwszym czy drugim roku działalności masz małe obroty, teoretycznie jesteś tym małym podatnikiem i efektywne opodatkowanie CIT i PIT z dywidendy byłoby 20%, ale wypłacasz to sobie dopiero w czwartym roku bycia na estońskim CIT-cie, kiedy już jesteś dużym podatnikiem, to niestety zgodnie z dość utrwaloną linią interpretacyjną. Ten zysk będzie opodatkowany jak dla dużego podatnika, czyli zamiast 20% efektywnego opodatkowania, to 25%.
Dalej całkiem spoko, ale żebyś też o tym pamiętał.
Podsumowując wypłatę dywidendy w spółce z o.o., jeżeli jesteś osobą fizyczną, czy wspólnikiem z osobą fizyczną to nie polecam. Rozwiązanie 4 na 10.
Jeżeli to jest osoba prawna, to już ma to większy sens, szczególnie przy zagranicznych korporacjach. Daję 7 na 10.
Zależy jeszcze od kwot, żebyśmy nie podeszli pod schematy podatkowe, czy problemy z podatkiem u źródła, mniejsza jakie tam są te problemy. Jeżeli jesteś na estońskim CIT-cie, to też daje takie 7 na 10.
Nieważne czy jesteś na estońskim CIT-cie czy nie, czy twoim wspólnikiem jest osoba fizyczna czy prawna, te przepisy KSH regulujące wysokość wypłaty dywidendy, zaliczek na dywidendę dalej obowiązują, więc to też jest mimo wszystko duży minus tego rozwiązania.
Przejdziemy sobie teraz do spółki komandytowej. Drugie rozwiązanie to jest właśnie wypłata zysku ze spółki komandytowej.
Mimo że wydaje się, że to jest podatnik CIT-U i to jest podatnik CIT-U i spółka z o.o. i spółka komandytowa, to sytuacja jest zgoła inna, jak mawiał klasyk.
Jeżeli w spółce komandytowej jesteś komplementariuszem, czyli wspólnikiem, który ponosi pełną odpowiedzialność za zobowiązania spółki, to w nagrodę za to że ponosisz większe ryzyko, możesz korzystać z takiego bardzo fajnego mechanizmu odliczenia podatku.
Mianowicie w pierwszym kroku spółka płaci normalnie CIT od swojego zysku.
Później wypłaca Ci kasę; zysk który został ale uwaga, teoretycznie od tego zysku jest do zapłaty PIT, ale ten PIT jest pomniejszony o równanie zapłacony CIT razy wysokość Twojego prawa do zysku.
Jeżeli jesteś komplementariuszem i na przykład masz 99% prawa do udziału w zysku, to spółka komandytowa najpierw płaci 100 tysięcy złotych, załóżmy, CIT-u. Wypłaca Ci pozostały zysk i po prostu liczysz 99% razy ten CIT, czyli razy 100 tysięcy, czyli 99 tysięcy złotych, to jest kwota, która obniży Twój PIT do zapłaty.
Ty nie musisz wypłacać wszystkiego, całego zysku. Możesz wypłacać też część i możesz zrobić tak, że CIT zapłacony przez spółkę przypadający na twoje pomniejszenie będzie równy PIT-owi, który byłby do zapłaty normalnie od Twojego zysku. W efekcie masz taką sytuację, że płacisz tylko ten CIT, bo CIT całkowicie „zjadł” ten PIT.
Spróbujcie sobie tego jeszcze raz powoli przesłuchać o tym mechanizmie, nawet wygooglować.
To pozwoli Ci, żeby efektywne opodatkowanie, jeżeli nie wypłacasz całego zysku, wynosiło nawet 9% albo 19%.
Zależy po prostu od tego, ile Twoja spółka zapłaciła tego CIT-u. Czyli jeszcze raz, spółka płaci CIT 9 albo 19%.
Później płaci teoretycznie PIT od zysków dla Ciebie. Ten CIT razy udział w zysku pomniejsza twój PIT.
To rozwiązanie jest o tyle fajne, jeżeli możesz sobie pozwolić na bycie komplementariuszem, czyli ponoszenie pełnego ryzyka. Jeżeli wystarczy Ci wysoka polisa ubezpieczeniowa. Jeżeli twoja branża nie jest tak niebezpieczna, tak ryzykowna, na przykład branża wynajmu nieruchomości, to OK. Jednak znam dużo osób, które tymi komplementariuszami nigdy nie będą chcieli być, no bo to się wiąże z tym ryzykiem.
Inna sprawa jest taka, że często musisz być tym komplementariuszem, to jest często w działalności takiej prawniczej, gdzie już takie większe kancelarie prowadzą swoją działalność w formie spółki komandytowej i wspólnicy muszą być tymi po prostu z mocy z uwagi na tam regulacje o na przykład radcach prawnych, muszą być tym komplementariuszem, ale dzięki temu są dobrze opodatkowani.
Jeżeli chodzi o wypłatę natomiast zysku komandytariuszowi, to tutaj mamy tylko zwolnienie do 60 tysięcy złotych. Później normalnie mamy to podwójne opodatkowanie jak w spółce z o.o.
Przy czym zwracam uwagę, że ja tutaj cały czas mówię o spółce komandytowej, której wspólnikami są osoby fizyczne. Gdyby ta spółka miała, jej wspólnikami były osoby prawne, czyli spółki, to znowu możemy mieć to zwolnienie, takie jak przy wypłacie dywidendy w spółce.
Jeżeli spółka komandytowa byłaby na estońskim CIT-cie, (bo też może być) to znowu jest ta sama zasada, czy efektywne opodatkowanie 20% czy 25%. Tutaj jednak, jeżeli ktoś jest na estońskim CIT-cie, to najczęściej w formie spółki z o.o., a w spółkę komandytową się wykorzystuje po to, żeby być tym komplementariuszem. Żeby mieć to efektywne opodatkowanie na wysokości 9, 19, ewentualnie nieco ponad, trochę więcej procent, więc naprawdę bardzo, bardzo korzystne.
Ostatnia bardzo fajna uwaga, jeżeli chodzi o wypłacę zysku w spółce komandytowej. Jest to dużo bardziej elastyczne pod względem i podatkowym, i prawnym.
Prawnym dlatego, że to nie jest tak mocno uregulowane w KSH. Wypłata zysków, w tym zaliczek na poczet zysku w spółce komandytowej.
Te zasady są dużo bardziej luźne, możesz więcej wypłacać, nie wchodząc w szczegóły.
Po drugie, wypłata zaliczek na poczet zysku, zgodnie z ugruntowanym orzecznictwem nie jest opodatkowane PIT-em, czyli spółka w momencie jak wypłaca ci zaliczki na poczet zysku, nie pobiera PIT-u. Dopiero na koniec roku zobaczy ile ona ma zysku do CIT-u do zapłaty. Ile tego PIT-u rzeczywiście wychodzi po tym mechanizmie pomniejszenia tobie do zapłaty i wtedy jest spłacany ten PIT.
Tak naprawdę możesz sobie liczyć, tak mniej więcej na piechotę, ile musisz tego PIT-u rocznie zapłacić, tą część sobie przeznaczyć na jakieś konto bankowe, na jakieś obligacje, dostawać za to odsetki, kupony i dopiero na koniec roku wypłacać te pieniądze.
Wiadomo, odsetki od obligacji czy od lokaty są twoje, a resztę (ten PIT) wpłacasz dopiero po roku.
Kończąc ten wątek, tak jak wątek numer dwa, jeżeli chodzi o punktację, to wypłata zysku komplementariuszowi będącą osobą fizyczną daje 9 na 10.
Wypłata zysku komandytariuszowi daje 5 na 10, a wypłata, jeżeli wspólnikami spółki komandytowej są osoby prawne albo jest spółka na estońskim CIT-cie, to podobnie jak poprzednio, czyli tam było 7 na 10, także to podtrzymuję.
Mamy kolejne trzecie rozwiązanie, to wypłata poprzez świadczenie usług.
Jakie to ma zalety?
Wypłata poprzez świadczenie usług polega na tym, że zakładasz własną jednoosobową działalność gospodarczą i świadczysz jakieś usługi spółce.
Zalety to ma takie, że to jest często bardzo fajnie opodatkowane. Najczęściej robi się takie usługi i rzeczywiście wykonuje, które są opodatkowane według stawki 8,5% ryczałtu, więc 8,5% z przychodu to jest naprawdę mało. Składka zdrowotna na ryczałcie jest relatywnie niska, bo ona wynosi najczęściej około 700-800 zł miesięcznie, więc to nie jest tak dużo.
Minusem jest oczywiście to, że jak masz własną jednoosobową działalność gospodarczą, to masz pełen ZUS.
W przypadku tych wypłat dywidendy czy też zysku dla komplementariusza, co to jest poza ZUS-em, może nie tyle co poza ZUS-em, bo bycie wspólnikiem ze spółką komandytowej to sprawia, że musisz płacić ZUS, ale nie zwiększa nam to ZUS-u, zwiększa nam to też składki zdrowotnej.
Tutaj jak masz JDG i fakturujesz ze swojej działalności spółkę, to tutaj jednak to ma wpływ na składkę zdrowotną.
Jeżeli jesteś w stanie na ryczałcie 8,5% fakturować spółkę, to spółka nie dość że ma koszt po swojej stronie, więc będzie ten podatek CIT miał mniejszy do zapłaty, bo CIT płaci się od dochodu, czyli przychody minus koszty. Ty będziesz miał fajnie wyciągane pieniądze na poziomie 8,5%, składka zdrowotna 800 zł i pełen ZUS.
Na pewno minusem tego rozwiązania jest to, że ludzie to często robią na „łapu-capu”, czyli to jest ważne, żeby te usługi były rzeczywiście wykonywane i posiadały odpowiednią dokumentację, bo sama faktura nie jest wystarczająca za te usługi. Te usługi muszą być niezbędne do funkcjonowania spółki, a nie specjalnie obarczamy spółkę jakimiś usługami, które w ogóle nie mają odzwierciedlenia biznesowego.
Nie pokrywałeś się z zakresem usług wykonywanych na innej podstawie, w szczególności jeżeli jesteś np. członkiem zarządu, to nie powinieneś fakturować za usługi zarządzania, bo to jest wtedy niekorzystnie opodatkowane według skali podatkowej.
Także to muszą być usługi podlegające pod 8,5% stawkę ryczałtu. O tej stawce już nagrałem osobny odcinek.
Generalnie najczęściej to są jakieś usługi administracyjne czy usługi Project Managera, to się najczęściej wykorzystuje.
Z kolejnych minusów jest to, że po pierwsze to może być bardzo często kontrolowane przez urzędy skarbowe.
Nie mówię, że każdy kto fakturuje spółkę to będzie kontrolowany, bo to wykonuje mam wrażenie 80% przedsiębiorców mających spółkę, a tych kontroli jest jednak mniej. Jednak to jest taki red flag, który jest często sprawdzany, więc to miej na uwadze, żeby naprawdę dobrze to wszystko ubrać biznesowo, podatkowo, prawnie. To jest jedna rzecz.
Druga, to jeżeli chciałbyś wystąpić o interpretację indywidualną, na przykład czy moje usługi, jak będę fakturował swoją własną spółkę, gdzie jestem członkiem zarządu czy wspólnikiem, to czy będą takie i tak opodatkowane. Organy często mówią, że tutaj nie mogą wydać interpretacji, bo tutaj jest ryzyko że my robimy to, żeby uniknąć opodatkowania, czyli jest ryzyko naruszenia klauzuli ogólnej unikania opodatkowania.
Także niestety ciężko o interpretację czasami w tym zakresie, ale to jest bardzo praktyczna praktyka.
Ja bym tego nie demonizował. Jeżeli to jest dobrze zrobione, to jak najbardziej fajnie.
Tutaj daję takie 8 na 10 to rozwiązanie. Z tym, że jeżeli spółka jest na estońskim CIT-cie i Ty ją chcesz fakturować za swoje usługi, to też jest dozwolone. Tylko tutaj to już musi być 200 razy bardziej czujny, bo każde świadczenie na rzecz podmiotu powiązanego, a w szczególności właśnie takie fakturowanie spółki, może być ukrytym zyskiem.
Ukrytym zyskiem, czyli że spółka wypłacając ci wynagrodzenie, jeszcze ona sama od tego wynagrodzenia musi płacić 10 czy 20% CIT-u. To już się robi nieopłacalne, jeżeli spółka tobie wypłaca 20%, wypłacając ci wynagrodzenie za usługi Project Managera płaci 20% CIT-u.
Do tego ty płacisz 8,5%. Okej, fajnie, ale jeszcze do tego dochodzi składka zdrowotna, więc się robi prawie 30% obciążenie. Bez sensu. Ten 20% CIT za ukryte zyski wszystko nam rozwala.
Oczywiście, jeżeli znowu jest to biznesowo uzasadnione, spółka naprawdę potrzebuje tych usług, masz to na papierze, to musisz udowodnić, że ta wypłata z zysku nie jest formą obejścia na przykład dywidendę, że nie jest związana z prawem do zysku. Wtedy taka wypłata nie jest ukrytym zyskiem. Jednak w estońskim CIT-cie jest to jeszcze trudniejsze, dlatego tutaj ze względu na te trudności daję takie 7 na 10 w mojej punktacji. Jeszcze kończąc ostatnie zdanie, to fakturowanie może dotyczyć zarówno spółki z o.o., jak i spółki komandytowej.
Przejdziemy sobie do rozwiązania numer 4. Jest to tylko w spółce z o.o., czyli powtarzające się świadczenia niepieniężne na podstawie artykułu 176 KSH.
To rozwiązanie jest o tyle fajne, że nie jest to poza składką zdrowotną, jest to poza ZUS-em. Jest to całkiem fajnie opodatkowane, bo do 120 tysięcy złotych rocznie masz 9% efektywnego opodatkowania, bo korzystasz z kwoty wolnej od podatku i 12% później jest powyżej 30 tysięcy złotych. To jest bardzo fajnie zrobione.
Minus jest taki, że na razie są od pewnego czasu negatywne interpretacje ZUS-u stwierdzające, że to podchodzi pod składkę zdrowotną.
Sądy to „uwalają”, więc ja bym się tym tak nie przyjmował. Te wyroki postępowania to są interpretacyjne, a nie w ramach kontroli.
Po drugie, no to to wymaga zmiany umowy spółki u notariusza. Nie można zmienić umowę spółki w ten sposób w systemie S24, a musimy zmienić umowę spółki, żeby wpisać te powtarzające się świadczenia niepieniężne do spółki.
Jeszcze trzecia ważna uwaga to jest taka, że musi być to dobrze opisane. Ten artykuł, ta forma powtarzających się świadczenia nie pieniężnych, bo to są powtarzające się świadczenia nie pieniężne, a nie ciągłe świadczenia nie pieniężne. Nie możemy, musimy zapisać je w ten sposób, żeby nie było ryzyko, że ktoś nam powie, że to jest umowa-zlecenie, forma umowy o pracy ukrytej, czy my prowadzimy jakąś działalność.
Także moim zdaniem do 120 tysięcy złotych rocznie, bo później się pojawia 130 procentowy podatek, ale do tej kwoty to jest rozwiązanie bardzo dobre. Minusem są takie administracyjne i prawne przeszkody, które oczywiście można zwalczyć, bo raz pójdziesz do notariusza i tyle, musisz to raz a dobrze rozpisać.
Przypilnujesz to z doradcą podatkowym i będziesz miał spokój. Ale temu rozwiązaniu daję takie 7 na 10.
Rozwiązanie piąte akurat dotyczy tylko spółki komandytowej. Czwórka to była tylko spółka z o.o. i mamy spółkę komandytową.
To jest wynagrodzenie za prowadzenie spraw spółki. Tutaj podobnie jak artykuł 176 KSH, poza ZUS-em, poza składką zdrowotną powinno się to zapisać w umowie spółki.
Mamy 9% efektywnego opodatkowania do 120 tysięcy złotych, więc podobnie jak to 176 KSH, tutaj jest to trochę mniej popularne, bo jeżeli ktoś ma spółkę komandytową to zwykle sobie wypłaca po prostu zyski jako komplementariusz. Tutaj to też jest możliwe, więc możesz też oczywiście łączyć kilka różnych form wypłacania pieniędzy ze spółki i to na przykład połączyć sobie z fakturowaniem spółki za usługi Project Managera na 8,5% podatku. To też jest fajne połączenie, tutaj też daję takie 7 na 10.
Punkt szósty, najem do spółki.
Najem różni się tym od świadczenia usług na rzecz spółki przede wszystkim kwotą podatku. Najem nieruchomości, wynajem i dzierżawa nieruchomości, ale też samochodów osobowych, środków transportu, kontenerów, jak to jest napisane w ustawie. Praw własności i intelektualnych i podobnych produktów z wyłączeniem praw chronionych prawem autorskim. To jest opodatkowane 8,5% do 100 tysięcy złotych rocznie i 12,5% od tej nadwyżki, więc po pierwsze różnica jest taka, że opodatkowanie jest potencjalnie wyższe najmu do spółki, tutaj przede wszystkim nieruchomości.
Po drugie, to jest fajny myk taki, że jeżeli ty wynajmujesz coś innego niż to co powiedziałem w ustawie, czyli nieruchomości i te środki transportu, czy znaki towarowe, to możesz korzystać z tej stawki 8,5%, a nie 8,5% i 12,5% powyżej 100 tysięcy złotych. To jest dość specyficzne.
Po trzecie to możesz potencjalnie wynajmować co spółce, nie na JDG, tylko w ramach prywatnego majątku. W prywatnym majątku masz nieruchomość, która jest siedziba spółki i prywatnie wynajmujesz tą nieruchomość.
Wtedy nie masz składki zdrowotnej, nie masz ZUS-u, bo ty to prywatnie wynajmujesz, więc tylko te 8,5% i ewentualnie 12,5% podatku płacisz.
Tutaj daję temu rozwiązaniu 9 na 10.
Tutaj znowu, ja tego nie powiedziałem, przy 176 KSH, czy wynagrodzeniu komplementariusza, czy właśnie tym najmie, ale jeżeli mamy estoński CIT, to trzeba się zastanowić, czy to nie jest ten ukryty zysk i niekoniecznie właśnie jest. Nawet są interpretacje pozytywne na artykuł 176 KSH, że to nie jest, wypłaca takich świadczeń, nie jest ukrytym zyskiem.
Jednak trzeba to dobrze opisać, zweryfikować. Może wystąpić wnioskiem o interpretację indywidualną, żeby sobie to odpowiednio zabezpieczyć. Pamiętajcie, ukryty zysk. Jeżeli coś, czyli pominę jakieś rozwiązanie, to za każdym razem wypłat na podmiotowi powiązanemu trzeba przeanalizować, czy to nie jest ukryty zysk.
Jeżeli tak, to czy da się zrobić tak, żeby to nie było, że tak się wyrażę.
Kolejne rozwiązanie to dzierżawa znaku towarowego w spółce, czyli mamy jakiś znak towarowy, my go dzierżawimy spółce i ona nam za to płaci.
Kolejne fajne rozwiązanie, bo podobnie jak fakturowanie za swoje usługi, czy ten 176 KSH, czy wynagrodzenie za prowadzenie spraw spółki, to to jest koszt dla spółki. Dla nas może być to fajnie opodatkowane.
W przypadku tej dzierżawy znaku towarowego potencjalnie 8,5% na ryczałcie. Tylko to rozwiązania, nie wiem czy polecam. Dlatego, że jeżeli to robisz jako osoba fizyczna, to jest duże ryzyko, że przyjdzie do ciebie kontrola.
Organy bardzo zwracają uwagę, na tą dzierżawę znaku towarowego w spółce. Twierdzą, że to są przychody z praw majątkowych i powinny być opodatkowane według skali.
Natomiast sądy na szczęście temperują trochę te zapędy i mówią, że to jest po prostu przychód z dzierżawy i tyle, więc nie można tego zakwalifikować ze źródła praw majątkowych, nawet jeżeli dzierżawą jest znak towarowy. Tutaj ryzyko jest ogólnie duże po stronie organu skarbowego, że będzie jakaś kontrola, spór i tak dalej.
Trochę inaczej jak masz spółkę i ona jest właścicielem jakiegoś znaku towarowego i dzierżawi to innej spółce, bo to jest bardzo częsty schemat wykorzystywany przez korporacje, że te spółki które posiadają znak towarowy są w krajach innych niż Polska, gdzie te przychody są fajnie opodatkowane albo w ogóle nieopodatkowane i my wypłacamy należności licencyjne spółce. One są praktycznie nieopodatkowane przez tą spółkę. Spółka, która wypłaca pieniądze ma koszt, więc fajnie się to styka. Oczywiście to też ma pewne pułapki, to może być schemat podatkowy, to może być problem z podatkiem u źródła.
Podsumowując, jeżeli spółka wypłaca wynagrodzenie z tytułu dzierżawy znaku towarowego osobie fizycznej, to ja ze względu na te ryzyka takie związane z kontrolą, też wysokością, jakiej wysokości rynkowej ma być ta opłata, to jest trudne do ustalenia. Daję tutaj 6 na 10, bo dużo punktów za niskie opodatkowanie, ale jednak ryzyko jest.
Jeżeli masz spółkę i ta spółka dzierżawiny i spółce, to już daje takie 8 na 10, szczególnie jeżeli jest to spółka za granicą, to już w ogóle 9 na 10, ale to już jest dla większych graczy.
Kolejne rozwiązanie, ósme, to pożyczka dla spółki albo pożyczka od spółki.
Jeżeli spółka nam pożycza pieniądze, to we estońskim CIT-cie w ogóle taka wypłata pożyczki do udziałowca do podmiotu powiązanego jest ukrytym zyskiem, więc tego nie polecam. Płacenie przez spółkę odsetek od pożyczonej pożyczki też potencjalnie jest ukrytym zyskiem. Generalnie, jeżeli masz spółkę na estońskim CIT-cie, to się bym w ogóle nie bawił w pożyczki. Nie bawiłbym się w to argumentację, czy to jest ukryty zysk czy nie, bo te sądy też do tego różnie podchodzą. Jeżeli masz możliwość, to w ogóle się nie baw w pożyczki na estońskim CIT-cie ze spółką.
Natomiast jeżeli masz inną spółkę, twoja spółka nie jest na estońskim CIT-cie albo jest jako osoba fizyczna, chcesz pożyczyć lub otrzymać pożyczkę, to to już jest fajniejsze, bo kapitał nie jest przychodem kosztem, tylko odsetki zapłacone faktycznie. Płaci się od tego 19% podatku, chyba że spółka spółce płaci za odsetki. To może być nawet zwolnienie z tego podatku z odsetek.
To też jest fajnie zrobione i to też jest bardzo częsty mechanizm w zagranicznych korporacjach, że zagraniczna spółka matka pożycza polskiej spółce pożyczkę i polska spółka płaci odsetki i te odsetki są nieopodatkowane.
Tutaj trudności są takie, że jeżeli ta pożyczka jest na duże kwoty, to trzeba mieć dokumentację cen transferowych.
Trzeba ustalić, jaki jest rynkowy poziom oprocentowania. Tutaj pomocnym może być tzw.
mechanizm Safe Harbor. Nie wchodząc w szczegóły, to jest taki mechanizm dla stricte ustalonych warunków pożyczki, że pożyczka do 20 mln zł, do 5 lat spłaty, z odpowiednim oprocentowaniem ustalonym przez Ministra Finansów jest w uproszczeniu mówiąc, pożyczką rynkową.
Fajnie jest między jedną a drugą spółką zawrzeć tą umowę pożyczki w warunkach Safe Harbor.
Pożyczka osobie fizycznej daje takie 5 na 10 mimo wszystko. To już nieważne czy w jedną stronę czy w drugą, czy spółka Tobie pożycza. To ty musisz jej oddawać pieniądze. Ty wtedy nie masz przychodu, jak oddajesz pieniądze, odsetki.
Generalnie, to możesz też tą spłatę prolongować, ale załóżmy że ty pożyczasz spółce, więc spółka tobie spłaca odsetki, to takie rozwiązanie osobie fizycznej daje takie 5 na 10.
Jeżeli spółka jest na estońskim CIT-cie, to nieważne jak te pożyczki chodzą, daje 3 na 10. Jeżeli spółka z półce pożycza pieniądze, szczególnie w innym kraju, to tu już daję takie 8 na 10, bo to też może być fajnie opodatkowane.
Kolejne rozwiązanie, wynagrodzenie członka zarządu. Ta pożyczka była dla obu spółek, spółka z o.o. i komandytowa, tutaj tak samo. Wynagrodzenie członków zarządu jest o tyle dobre, że to jest opodatkowane jak skalą podatkową, czyli 12% do 120 tys. powyżej 120 tys.
32%. Mamy 9% składki zdrowotnej.
Jeżeli chcesz mieć po prostu dostęp do, bezproblemowy dostęp do służby zdrowia, to jest bardzo dobre rozwiązanie. Jakieś niskie wynagrodzenie na tym powołaniu sobie można ustawić i płacić mało podatku, relatywnie mało składki zdrowotnej i tylko wtedy to ma sens.
Ja daję temu rozwiązaniu 5 na 10, bo to tylko do małych kwot ma sens, żeby mieć dostęp do służby zdrowia. W innych rozwiązaniach, które opisałem, np. mając JDG, też tą składkę zdrowotną płacisz, więc już tutaj nie potrzebujesz tego mieszać z wynagrodzeniem członka zarządu na podstawie powołania.
Kolejna forma wypłaty pieniędzy ze spółki, czy to co spółka z o.o. czy komandytowa, umowa o pracę ze spółką. Ta koncepcja jest dla mnie jest raczej bez sensu, bo jeżeli chcesz naprawdę dużo wyciągać w ten sposób pieniędzy, to płacisz dużo podatku, bo 12-32%, 9% na składkę zdrowotną, wysoki ZUS.
Jedyny plus jest taki, że to wynagrodzenie jest kosztem dla spółki, ale generalnie nie ma to większego sensu. Czasami tą koncepcję się stosuje tylko po to, żeby być zatrudnionym na jedną ósmą czy jedną którąś tam etatu, żeby mieć po prostu najniższym możliwym kosztem dostęp do ZUS-u, do składki zdrowotnej i w ten sposób, mimo że płacisz naprawdę grosze, to i tak masz dostęp do minimalnej emerytury w odpowiednim wieku. Tylko wtedy to ma sens.
Pamiętajcie o tym, że trzeba też uważać, czy w ogóle skutecznie podpisałeś tą umowę o pracę, bo jeżeli jesteś wspólnikiem, jedynym członkiem zarządu i ze sobą podpisujesz umowę o pracę, to w ogóle ta koncepcja jest bezsensu, bo umowa o pracę i jej całe clou opiera się na tym, że ktoś jest podległy komuś, pracownik, pracodawcy. Tutaj sam sobie jesteś podległy i sam sobie jesteś nadrzędny.
To jest naprawdę bez sensu rozwiązanie. W tym samym zakresie mam na myśli, że ryzykowne pod kątem prawnym. Ktoś może zakwestionuje tą skuteczność umowy o pracę. Chyba, że masz więcej członków zarządu, więcej udziałowców w spółce i tutaj chcesz mieć po prostu jak najniższym kosztem tą emeryturę i składkę zdrowotną. Temu rozwiązaniu daję 4 na 10.
Przedostatnie to podpisanie umowy o dzieło ze spółką. Umowę o zlecenie działa podobnie jak umowa o pracę, więc tego nie będę omawiał jeśli chodzi o składki, ZUS i tak dalej. Umowa o dzieło jest o tyle inna, że umowa o dzieło korzysta z 50% kosztów uzyskania przychodu. Tutaj normalnie jak masz na umowie o pracę 250 zł kosztów uzyskania przychodu, czyli załóżmy 10 tysięcy przychodu minus 250 i to jest twoja w uproszczeniu podstawa opodatkowania, to tutaj masz 10 tysięcy razy 50%, czyli 5 tysięcy i dopiero od 5 tysięcy płacisz podatek. Ta podstawa opodatkowania jest dużo mniejsza, bo po prostu korzystasz z takiego fajnego mechanizmu przy umowie o dzieło. Minus jest taki, że rzadko kiedy naprawdę umowa o dzieło jest umową o dzieło, czyli czy to, co robisz rzeczywiście powstaje coś takiego, co do tej pory po prostu nie miało miejsca.
Jest jednak cienka granica między umową o dzieło, a umową o zlecenie.
Jeżeli jesteś artystą i tworzysz obraz, to nikt ci nie zarzuci, że to jest umowa o dzieło,
ale wszystko inne może być już podejrzane. ZUS często tak zresztą robi w praktyce twierdząc, że nie mamy do czynienia właśnie z umową o dzieło, tylko umową o zlecenie, która jest „ozusowana” i „oskładkowana”.
Poza tym nie bez powodu powstał rejestr umowy o dzieło, gdzie trzeba tę umowę o dzieło zgłaszać. Także to też jest bardzo ryzykowne i oczywiście, jeżeli jest dobrze zrobione i nie ma żadnych wątpliwości, że to jest umowa o dzieło, temu rozwiązaniu daję 9 na 10.
Bez ZUS-u, bardzo niskie opodatkowanie, 50% koszt uzyskania przychodu, super. Jednak z racji tego z jakim to się wiąże dużym ryzykiem, ze strony ZUS-u i że się to zgłasza i często nie wiemy, czy to jest naprawdę to umowa o dzieło, to daję temu w takim kontekście rozwiązaniu 3 na 10.
Bądźcie naprawdę uważni, jeżeli macie w planach umowę o dzieło ze spółką.
Podsumowując, tych rozwiązań naprawdę jest sporo.
Ja wymieniłem tylko najbardziej popularne z nich, najbardziej opłacalne.
Wszystko zależy od tego, czy jesteś na estońskim CIT-cie, jak często chcesz wypłacać pieniądze, czy wspólnikiem są osoby fizyczne, osoba prawna, osoba prawna z zagranicy, czy jakaś spółka. Jakie masz też możliwości finansowe, bo nie możesz wynajmować nieruchomości, nie mając nieruchomości chociażby.
Żeby wyświadczyć usługi spółce, to rzeczywiście musisz je wykonywać, znać się na tym, jakkolwiek to musi biznesowo, logicznie się kleić. Poza tym, na przykład, jakie jest twoje ryzyko biznesowe, jeżeli biznes jest mało ryzykowny albo możesz sobie pozwolić na to, żeby polisa wszystko pokrywała i to ci wystarczy, to fajnie być komplementariuszem w spółce komandytowej.
Naprawdę dużo zależy od wielu aspektów. Dopasuj sobie je do siebie.
Naprawdę rób z głową to, w jaki sposób wypłacasz pieniądze ze spółki.
Nie idź też od razu w umowę o pracę, bo to jest najbardziej opodatkowane i to jest na pewno najbezpieczniejsze. Tylko naprawdę można być nisko opodatkowanym, po co też te spółki są. Tylko trzeba je po prostu zrobić raz, a dobrze, z głową i co jakiś czas weryfikować według tego, jakie podejście mają organy, czy sądy, czy jakieś pojawiają się nowe wymagania.


