Możesz również posłuchać tego odcinka korzystając ze Spotify:




Masz spółkę na estońskim CIT i przeprowadzasz z nią transakcje z podmiotami powiązanymi? A może chcesz wyciągać ze spółki na estońskim CIT-cie pieniądze w inny sposób niż wypłata dywidendy? Dzisiaj pokażę Ci, które transakcje ze spółką są bezpieczne, a które ryzykowne a także Ci opowiem o nowych przepisach które mają zrewolucjonizować estoński CIT.

Wielu właścicieli spółek opodatkowanych estońskim CIT-em przeprowadza transakcje z podmiotami powiązanymi. Mogą to być relacje na linii spółka–właściciel, spółka–inna spółka, w której właściciel posiada udziały lub pełni funkcję w zarządzie, ale także transakcje z podmiotami powiązanymi rodzinnie, na przykład ze spółką żony, matki, córki czy syna.

Takie transakcje są w obrocie gospodarczym całkowicie normalne i często mają pełne uzasadnienie biznesowe. Nie chodzi wyłącznie o wypłacanie środków w inny sposób niż dywidenda. W praktyce współpraca między powiązanymi podmiotami jest czymś naturalnym również w modelu estońskiego CIT-u.

Niestety, mimo że estoński CIT jest bardzo korzystnym systemem opodatkowania, w sposób szczególny traktuje właśnie transakcje z podmiotami powiązanymi. Jeżeli nie spełniają one określonych warunków, mogą zostać uznane za ukryte zyski, a to oznacza dodatkowe opodatkowanie. Dlatego, jeśli Twoja spółka realizuje transakcje z podmiotami powiązanymi, warto dokładnie przeanalizować, czy nie powstaje ryzyko podatkowe.


Czym są ukryte zyski w estońskim CIT?
Na początek warto przypomnieć definicję ukrytych zysków, bo to właśnie one są kluczowym tematem tego materiału.

Ukryte zyski to świadczenia pieniężne lub niepieniężne (odpłatne, nieodpłatne albo częściowo odpłatne) wykonywane w związku z prawem do udziału w zysku, których beneficjentem bezpośrednio lub pośrednio jest podmiot powiązany.

W praktyce organy podatkowe zwracają uwagę na trzy kluczowe elementy.
• Po pierwsze, świadczenie musi być wykonane w związku z prawem do udziału w zysku.
• Po drugie, beneficjentem transakcji musi być wspólnik albo podmiot powiązany – bezpośrednio lub pośrednio.
• Po trzecie (i jest to kwestia najczęściej pomijana) katalog ukrytych zysków ma charakter otwarty. Oznacza to, że praktycznie każda transakcja pomiędzy spółką na estońskim CIT a podmiotem powiązanym może zostać uznana za ukryty zysk.

Dlaczego ukryte zyski są problemem?
Problem polega na tym, że ukryte zyski podlegają opodatkowaniu. W zależności od wielkości spółki stawka wynosi 10% albo 20%. W efekcie pojawia się dość paradoksalna sytuacja. Spółka ponosi koszt związany z działalnością, a jednocześnie musi zapłacić dodatkowy podatek.

Przykładowo: wspólnik wynajmuje swojej spółce nieruchomość, a miesięczny czynsz wynosi 20 tys. zł. Jeśli organ podatkowy uzna taki najem za ukryty zysk, przy stawce 20% pojawia się dodatkowe 4 tys. zł podatku miesięcznie. W skali roku daje to już prawie 50 tys. zł dodatkowego obciążenia.
I właśnie w tym miejscu system, który miał ograniczać bieżące opodatkowanie, może okazać się znacznie mniej efektywny podatkowo, niż początkowo zakładano.

Na co zwracają uwagę organy podatkowe?
W interpretacjach i kontrolach organy podatkowe analizują przede wszystkim to, czy dana transakcja rzeczywiście ma biznesowe uzasadnienie. Można to sprowadzić do krótkiego, czteropunktowego testu.

1. Czy transakcja została zawarta na warunkach rynkowych?
Kluczowe jest to, aby posiadać dowody potwierdzające, że ustalona cena odpowiada warunkom rynkowym. Innymi słowy – podmiot niepowiązany zaakceptowałby podobne warunki współpracy.

2. Czy transakcja ma uzasadnienie ekonomiczne?
Spółka musi rzeczywiście potrzebować tego, co nabywa. Jeżeli wynajmuje nieruchomość od wspólnika, powinna faktycznie korzystać z tej nieruchomości w działalności. Jeśli kupuje usługi lub towary od podmiotu powiązanego, powinny one realnie odpowiadać potrzebom biznesowym spółki. Krótko mówiąc – cała transakcja musi być logiczna i gospodarczo uzasadniona.

3. Czy do transakcji doszłoby również z podmiotem niepowiązanym?
To jedno z najważniejszych pytań zadawanych przez organy podatkowe. Innymi słowy: czy spółka zawarłaby taką samą umowę, gdyby druga strona nie była powiązana ze wspólnikiem?
W przypadku nieruchomości odpowiedź często jest stosunkowo prosta. Jeżeli hala spełnia potrzeby spółki, to prawdopodobnie zostałaby wynajęta niezależnie od tego, kto jest jej właścicielem. Jednak przy mniej oczywistych transakcjach kwestia biznesowego uzasadnienia staje się znacznie ważniejsza.

4. Czy świadczenie nie zastępuje dokapitalizowania spółki?
Czwarty element, na który zwracają uwagę organy podatkowe, dotyczy tego, czy dane świadczenie nie pełni w praktyce funkcji dokapitalizowania spółki albo wyposażenia jej w majątek niezbędny do prowadzenia działalności. Chodzi o ocenę, czy spółka posiada wystarczające aktywa do samodzielnego funkcjonowania, a dodatkowe świadczenia, takie jak najem, usługi czy udostępnienie składników majątku, wynikają wyłącznie z przyjętej strategii biznesowej, a nie z próby obejścia zasad opodatkowania. To moim zdaniem jedno z najtrudniejszych pytań z całego testu, szczególnie pod kątem logicznego i ekonomicznego uzasadnienia.

Najczęstsze transakcje z podmiotami powiązanymi
Przejdźmy teraz do praktyki. Poniżej omówię najczęstsze transakcje, które obserwuję u swoich klientów oraz to, jak organy podatkowe interpretują je w kontekście ukrytych zysków.

Najem nieruchomości
To zdecydowanie najbardziej klasyczny przypadek – spółka wynajmuje nieruchomość od właściciela albo innego podmiotu powiązanego.

I tutaj dobra wiadomość: większość interpretacji podatkowych wskazuje, że taki najem co do zasady nie musi być uznany za ukryty zysk. Szanse na uzyskanie pozytywnej interpretacji są stosunkowo wysokie.

Co jednak musi się wydarzyć, aby najem nie został zakwestionowany?

Przede wszystkim czynsz musi być ustalony na warunkach rynkowych. Co więcej, trzeba posiadać dowody potwierdzające tę rynkowość.

Może to być:
• wycena rzeczoznawcy,
• analiza cen podobnych nieruchomości w okolicy,
• dokumentacja przygotowana przez doradcę podatkowego,
• inne opracowania uzasadniające poziom czynszu.

Organy podatkowe zwracają też uwagę na pewien konkretny scenariusz. Chodzi o sytuację, w której przedsiębiorca prowadził wcześniej jednoosobową działalność gospodarczą, posiadał w niej nieruchomość, a następnie, po wejściu w estoński CIT, wycofał ją do majątku prywatnego i zaczął wynajmować ją swojej spółce.

Taki model często jest uzasadniony biznesowo i prawnie. Sam jestem zwolennikiem oddzielania nieruchomości od działalności operacyjnej. Warto jednak wiedzieć, że dla organów podatkowych może to być argument przemawiający za uznaniem transakcji za ukryty zysk.
Istotne znaczenie ma również to, czy właściciel wynajmuje nieruchomości także podmiotom niepowiązanym.

Jeżeli ktoś prowadzi realną działalność polegającą na wynajmie nieruchomości i udostępnia lokale również innym podmiotom, organy podatkowe zazwyczaj patrzą na taki model znacznie przychylniej. To dodatkowy argument pokazujący, że transakcja ma charakter biznesowy, a nie służy wyłącznie transferowi środków ze spółki.

Kończąc temat najmu, zwróciłbym uwagę jeszcze na jedną kwestię. Im większa skala wynajmu majątku do własnej spółki, tym większe ryzyko podatkowe.

Jeżeli wynajmujesz jedną halę produkcyjną do spółki produkcyjnej – istnieje wiele argumentów przemawiających za tym, że nie mamy do czynienia z ukrytym zyskiem.

Jeśli wycofujesz do majątku prywatnego nie tylko halę, lecz także maszyny, linie produkcyjne i praktycznie całe zaplecze przedsiębiorstwa, a następnie wynajmujesz je spółce na estońskim CIT, sytuacja wygląda już zupełnie inaczej. W takim przypadku ryzyko uznania transakcji za ukryty zysk i objęcia jej dodatkowym podatkiem, np. 20% – jest zdecydowanie wyższe.

Pożyczki między podmiotami powiązanymi
Drugą bardzo popularną kategorią transakcji są pożyczki.

Tutaj sytuacja wygląda nieco inaczej niż przy najmie, ponieważ pożyczki zostały wprost wskazane w przepisach dotyczących ukrytych zysków. Jeżeli spółka udziela pożyczki podmiotowi powiązanemu, to co do zasady kwota kapitału może zostać uznana za ukryty zysk i podlegać opodatkowaniu.
Pojawiła się jednak ważna i korzystna informacja dla podatników. Niedawno zapadł wyrok Naczelny Sąd Administracyjny, zgodnie z którym, jeżeli środki pochodzą z zysków wypracowanych jeszcze przed wejściem w estoński CIT, kwota kapitału pożyczki nie powinna być traktowana jako ukryty zysk.

To na razie pojedynczy wyrok, ale daje pewną nadzieję na korzystniejszą linię interpretacyjną w przyszłości. Mimo wszystko, jeśli tylko masz taką możliwość, raczej unikałbym udzielania pożyczek ze spółki na estońskim CIT. Znacznie lepiej wygląda sytuacja odwrotna, czyli taka, w której to spółka otrzymuje finansowanie od podmiotu powiązanego. W takim przypadku ukrytym zyskiem są co do zasady wyłącznie odsetki lub prowizje, a nie sama kwota kapitału. W praktyce często rekomenduję rozwiązanie polegające na tym, aby w pierwszej kolejności spłacać kapitał pożyczki, a dopiero po wyjściu z estońskiego CIT regulować odsetki. Oczywiście wszystko musi być uzasadnione ekonomicznie i zgodne z warunkami rynkowymi, ale przy odpowiednim ułożeniu finansowania można znacząco ograniczyć ryzyko podatku od ukrytych zysków.

Dzierżawa znaku towarowego
Kolejną popularną transakcją jest dzierżawa znaku towarowego.

To rozwiązanie często pojawia się przy planowaniu wypłat środków ze spółki, ponieważ dochody z dzierżawy znaku towarowego mogą korzystać z preferencyjnego opodatkowania ryczałtem – 8,5% do 100 tys. zł przychodu i 12,5% powyżej tej kwoty.

W praktyce często spotykam sytuacje, w których właściciel udostępnia swojej spółce znak towarowy za wynagrodzeniem. I tutaj również są dobre wiadomości – na rynku funkcjonuje już kilka pozytywnych interpretacji potwierdzających, że dzierżawa znaku towarowego nie zawsze stanowi ukryty zysk.

Natomiast ponownie kluczowe znaczenie mają warunki, o których wspominałem wcześniej: rynkowość, uzasadnienie biznesowe i realna potrzeba korzystania z danego prawa przez spółkę.

Dzierżawa znaku towarowego – kiedy jest bezpieczna?
W przypadku dzierżawy znaku towarowego kluczowe znaczenie ma przede wszystkim to, aby znak był rzeczywiście potrzebny spółce. Dobrze również, jeśli jest szeroko rozpoznawalny na rynku.
Bardzo pomaga także formalna ochrona prawna znaku, na przykład jego rejestracja w EUIPO albo w Urząd Patentowy Rzeczypospolitej Polskiej.

W TosaTax również pomagamy przedsiębiorcom w ochronie znaków towarowych, więc jeśli chcesz skutecznie zabezpieczyć swoją markę, możesz skorzystać z bezpłatnej konsultacji.

Wracając jednak do samej dzierżawy znaku towarowego i ryzyka ukrytego zysku w estońskim CIT – poza tym, że znak musi być rzeczywiście potrzebny spółce i najlepiej objęty ochroną prawną, ogromne znaczenie ma także rynkowy poziom opłaty licencyjnej.

I tutaj sytuacja robi się już bardziej skomplikowana, ponieważ bardzo trudno samodzielnie oszacować, jaka wysokość wynagrodzenia będzie rzeczywiście rynkowa.
To właśnie jeden z obszarów, które organy podatkowe analizują wyjątkowo dokładnie. Dlatego zdecydowanie nie rekomenduję przygotowywania takich wycen na własną rękę. W praktyce warto oprzeć się na profesjonalnej analizie lub dokumentacji przygotowanej przez doradcę. Istotne jest również to, czy spółka korzystałaby z danego znaku także wtedy, gdyby właścicielem był podmiot niepowiązany.

Co ciekawe, organy podatkowe zwykle znacznie przychylniej podchodzą do sytuacji, w których spółka korzystała ze znaku towarowego jeszcze przed wejściem w estoński CIT. To dodatkowy argument potwierdzający biznesowy charakter transakcji.

Powtarzające się świadczenia niepieniężne
Kolejną kategorią są powtarzające się świadczenia niepieniężne.

Jeszcze jakiś czas temu było to bardzo popularne rozwiązanie. Przez pewien okres dominowało stanowisko, zgodnie z którym takie świadczenia nie podlegały składkom ZUS ani składce zdrowotnej. Dodatkowo początkowo pojawiały się także korzystne interpretacje wskazujące, że nie stanowią one ukrytego zysku.

Obecnie jednak sytuacja wygląda zupełnie inaczej.

Zarówno interpretacje podatkowe, jak i orzeczenia sądów coraz częściej wskazują, że tego typu świadczenia podlegają zarówno składkom, jak i opodatkowaniu w ramach ukrytych zysków.
W praktyce mamy dziś niemal jednolitą, ale niestety negatywną linię interpretacyjną. Dlatego obecnie raczej nie rekomenduję tego rozwiązania.

Zakup i sprzedaż towarów między podmiotami powiązanymi
Znacznie mniej interpretacji dotyczy natomiast zakupu i sprzedaży towarów pomiędzy podmiotami powiązanymi.

Moim zdaniem w wielu przypadkach istnieją tutaj duże szanse na obronę stanowiska, że nie mamy do czynienia z ukrytym zyskiem. Bardzo często spółka realnie potrzebuje danych towarów, a same transakcje mają silne uzasadnienie ekonomiczne i biznesowe.
.Problem polega jednak na tym, że transakcje towarowe zazwyczaj dotyczą dużych kwot.
Dlatego w takich przypadkach szczególnie mocno zadbałbym o dokumentowanie rynkowości cen. W praktyce warto rozważyć profesjonalną analizę porównawczą przygotowaną przez doradcę podatkowego, która pokaże, że stosowane marże rzeczywiście odpowiadają warunkom rynkowym.
To właśnie rynkowość jest jednym z najważniejszych argumentów przy obronie przed zarzutem ukrytego zysku.

Wynagrodzenie członka zarządu lub umowa zlecenia
Ostatnią popularną alternatywą dla dywidendy jest wynagrodzenie członka zarządu z tytułu powołania albo wynagrodzenie wypłacane na podstawie umowy zlecenia.

Tutaj akurat przepisy są stosunkowo jasne. Ustawodawca wprost wskazuje, że tego typu wynagrodzenia, do określonego limitu, co do zasady nie stanowią ukrytego zysku. To rozwiązanie zdecydowanie warto rozważyć. Wynagrodzenie członka zarządu z tytułu powołania nie podlega składkom ZUS, choć objęte jest składką zdrowotną. Dodatkowo opodatkowane jest według skali podatkowej, co w praktyce może być bardzo korzystne.

Jeżeli przedsiębiorca może wykorzystać kwotę wolną od podatku, to przy dochodzie do 120 tys. zł rocznie efektywne opodatkowanie może wynosić około 9%. Dlatego jest to jedno z ciekawszych i najczęściej wykorzystywanych rozwiązań w estońskim CIT.


Co warto zrobić w praktyce?

Skoro omówiliśmy najpopularniejsze transakcje, pojawia się pytanie: co dalej?

Poniżej krótki praktyczny plan działania.

1. Przeanalizuj wszystkie transakcje z podmiotami powiązanymi
To absolutna podstawa. Potencjalnie każda transakcja z podmiotem powiązanym – niezależnie od jej wartości – może zostać uznana za ukryty zysk. Dlatego najpierw warto po prostu zidentyfikować wszystkie takie operacje.

2. Sprawdź rynkowość transakcji
Następnie należy ocenić, czy warunki współpracy odpowiadają warunkom rynkowym.

3. Zadbaj o dowody
Sama rynkowość nie wystarczy. Trzeba jeszcze posiadać dokumenty, które ją potwierdzają.
Może to być analiza czynszów najmu w okolicy, raport przygotowany przez doradcę podatkowego albo profesjonalna analiza marż stosowanych przy sprzedaży towarów lub usług. Im większa wartość transakcji, tym większe znaczenie ma dobra dokumentacja.

4. Przejdź przez test biznesowego uzasadnienia
Warto odpowiedzieć sobie na kilka podstawowych pytań:
• Czy spółka rzeczywiście potrzebuje danego towaru lub usługi?
• Czy kupiłaby je również od podmiotu niepowiązanego?
• Czy transakcja nie jest w praktyce formą ukrytej dywidendy?
• Czy świadczenie nie zastępuje dokapitalizowania spółki?

Innymi słowy – czy spółka mogłaby funkcjonować bez tej transakcji, a sama współpraca ma po prostu uzasadnienie biznesowe?

Kiedy warto przygotować dodatkowe zabezpieczenia?
Jeżeli wartość danej transakcji jest dla Ciebie istotna, warto podejść do tematu bardziej profesjonalnie.

Dla jednego przedsiębiorcy wysoką kwotą będzie 100 tys. zł rocznie, dla innego 2 mln zł. Kluczowe jest to, jak duże byłoby potencjalne ryzyko podatkowe.

Warto więc odpowiedzieć sobie na proste pytanie Jeżeli cała transakcja zostałaby opodatkowana stawką 20%, to czy byłby to dla mnie istotny problem finansowy?
Jeżeli odpowiedź brzmi tak, masz kilka możliwości.

1. Przygotowanie wewnętrznej dokumentacji
Pierwszym rozwiązaniem jest stworzenie wewnętrznego dokumentu opisującego:
• dlaczego transakcja jest rynkowa,
• jakie ma uzasadnienie ekonomiczne,
• dlaczego spółka potrzebuje danego świadczenia,
• dlaczego nie stanowi ukrytego zysku.

Taki dokument może bardzo pomóc podczas ewentualnej kontroli.

2. Interpretacja indywidualna
Drugim rozwiązaniem jest wystąpienie o interpretację indywidualną. W tym materiale celowo omówiliśmy przykłady transakcji, które w interpretacjach bywają uznawane albo nieuznawane za ukryty zysk. Szczególnie dobrze widać to przy najmie nieruchomości, gdzie istnieje już wiele korzystnych stanowisk. Posiadanie własnej interpretacji daje jednak dodatkowe bezpieczeństwo.

3. Defense file
Trzecim rozwiązaniem, szczególnie przy dużych transakcjach, jest przygotowanie rozbudowanej dokumentacji obronnej, często określanej jako defense file. To znacznie bardziej szczegółowy zestaw argumentów i analiz pokazujących, dlaczego dana transakcja nie powinna zostać uznana za ukryty zysk. Takie dokumenty potrafią naprawdę uratować sytuację podczas kontroli podatkowej.
Jeżeli nie chcesz samodzielnie przeprowadzać takiego audytu transakcji z podmiotami powiązanymi, w TosaTax wielokrotnie pomagaliśmy przedsiębiorcom w podobnych analizach.

Planowane zmiany od 2027 rokuco mogą oznaczać dla biznesu?
Na koniec przechodzimy do najważniejszego wątku, czyli planowanych zmian, które potencjalnie mają wejść w życie od 2027 roku i niestety dotyczą właśnie ukrytych zysków. Niestety, kierunek tych zmian nie wygląda korzystnie dla przedsiębiorców.

Rozszerzenie katalogu ukrytych zysków
Przede wszystkim Ministerstwo Finansów planuje rozszerzyć katalog transakcji, które mogą zostać uznane za ukryte zyski. Obecnie przepisy zawierają przykładową listę świadczeń objętych tym mechanizmem. Wspominałem już wcześniej o pożyczkach, które znajdują się w niej wprost.

Od 2027 roku do tego katalogu mają zostać dodane również:
• opłaty z tytułu najmu,
• dzierżawy,
• oraz podobnych umów.

To oznacza, że najem nieruchomości, dziś często broniony korzystnymi interpretacjami, może stać się znacznie bardziej ryzykowny podatkowo.

Licencje, prawa autorskie i znaki towarowe

Kolejna zmiana dotyczy opłat za:
• prawa autorskie,
• licencje,
• znaki towarowe.

To również istotna zmiana, ponieważ obecnie istnieje sporo pozytywnych interpretacji pozwalających bronić takich transakcji przed uznaniem ich za ukryty zysk. Jeżeli nowe przepisy wejdą w życie w proponowanym kształcie, ryzyko podatkowe w tym obszarze wyraźnie wzrośnie.

Usługi doradcze, księgowe i reklamowe pod lupą
Projekt zakłada również objęcie ukrytymi zyskami wielu usług świadczonych przez podmioty powiązane.

Na liście pojawiają się między innymi:
• usługi doradcze,
• księgowe,
• reklamowe,
• prawne,
• pośrednictwa,
• zarządzania.

W praktyce może to bardzo utrudnić świadczenie tego typu usług na rzecz spółki opodatkowanej estońskim CIT.

Dodatkowo projekt obejmuje także wynagrodzenia za powtarzające się świadczenia niepieniężne. Tutaj jednak trudno mówić o rewolucji, ponieważ już dziś dominują negatywne interpretacje uznające takie świadczenia za ukryty zysk.


Pozytywne zmiany
Żeby jednak nie skupiać się wyłącznie na negatywnych aspektach, warto wspomnieć również o rozwiązaniach korzystnych dla przedsiębiorców.

Projekt przewiduje wyłączenie z ukrytych zysków zakupu surowców i materiałów wykorzystywanych wyłącznie w działalności gospodarczej.

To bardzo ważna zmiana, szczególnie dla firm prowadzących działalność handlową lub produkcyjną. W przypadku transakcji towarowych pojawia się dzięki temu znacznie więcej argumentów przemawiających za tym, że nie powinny być opodatkowane jako ukryty zysk.
Projekt przewiduje również wyłączenie dla usług, które są następnie odsprzedawane klientom albo są niezbędne do produkcji.

I tutaj pojawia się jednak problem z podwykonawcami
Projektowane przepisy są, moim zdaniem, bardzo nieprecyzyjne. Wyobraźmy sobie spółkę doradztwa podatkowego działającą na estońskim CIT. Jako doradca podatkowy świadczę usługi na rzecz tej spółki, a ona następnie odsprzedaje moje godziny swoim klientom.
Taki model wydaje się całkowicie logiczny i biznesowo uzasadniony. Jeżeli jednak spojrzymy na projektowane przepisy, okazuje się, że wyłączenie może działać tylko wtedy, gdy jestem jedynym podwykonawcą spółki.

A co w sytuacji, gdy spółka współpracuje z pięcioma różnymi doradcami podatkowymi – również niepowiązanymi? W takim przypadku może pojawić się ryzyko, że moje usługi, mimo pełnego uzasadnienia ekonomicznego i realnej wartości dla spółki, zostaną uznane za ukryty zysk. To pokazuje, jak wiele wątpliwości budzi obecny projekt.

Niejasne przepisy mogą tworzyć kolejne ryzyka
Wątpliwości pojawiają się także przy sformułowaniu dotyczącym surowców i materiałów używanych wyłącznie w działalności.

Wyobraźmy sobie sytuację, w której spółka kupuje materiały wykorzystywane w działalności operacyjnej, ale część z nich przekazuje później w ramach działań społecznych lub charytatywnych, na przykład na rzecz domu dziecka.

Dziś takie działania często można obronić, szczególnie jeśli spółka posiada odpowiednią politykę wewnętrzną dotyczącą CSR czy działalności dobroczynnej.
Pytanie brzmi jednak, czy po zmianie przepisów słowo wyłącznie nie spowoduje, że tego typu działania zaczną być kwalifikowane jako ukryty zysk.

I właśnie takich niejasności jest w projekcie bardzo dużo.

Co warto zrobić już teraz?
Na ten moment mamy jedynie projekt przepisów, dlatego trudno przesądzać, w jakim ostatecznie kształcie zmiany zostaną uchwalone. Jedno jest jednak pewne – już dziś warto projektować transakcje i modele wypłat ze spółki z uwzględnieniem kierunku planowanych zmian.

Podsumowanie
Transakcje pomiędzy spółką na estońskim CIT a podmiotami powiązanymi są czymś całkowicie naturalnym. Dotyczy to zarówno relacji ze wspólnikiem, inną spółką, w której posiadasz udziały, jak i podmiotami, w których pełnisz funkcję w zarządzie. W praktyce wiele takich transakcji ma pełne uzasadnienie biznesowe i nie służy wyłącznie wypłacaniu środków zamiast dywidendy.
Niestety estoński CIT bardzo mocno koncentruje się właśnie na tego typu relacjach. W efekcie praktycznie każda transakcja z podmiotem powiązanym może zostać objęta dodatkowym podatkiem w wysokości 10% albo 20%.

Przy większych kwotach robi się z tego realne i bardzo odczuwalne ryzyko finansowe.

Dlatego warto:
• przeanalizować wszystkie transakcje z podmiotami powiązanymi,
• sprawdzić ich rynkowość,
• odpowiednio udokumentować warunki współpracy,
• przygotować argumentację pokazującą, że transakcja ma realne uzasadnienie biznesowe i nie stanowi ukrytego zysku.

Szczególnie ważne jest posiadanie formalnych dowodów potwierdzających rynkowy charakter transakcji, ponieważ to właśnie rynkowość jest jednym z podstawowych warunków obrony przed zarzutem ukrytego zysku.

Niestety wszystko wskazuje na to, że planowane zmiany od 2027 roku mogą jeszcze bardziej rozszerzyć zakres transakcji objętych tym mechanizmem.

Jeżeli realizujesz jakiekolwiek transakcje pomiędzy spółką a podmiotami powiązanymi, zdecydowanie warto przeprowadzić profesjonalny audyt takich rozliczeń.

Celem takiego audytu jest nie tylko ocena ryzyka podatkowego, ale przede wszystkim przygotowanie spójnej, logicznej i dobrze udokumentowanej argumentacji biznesowej oraz podatkowej, która pozwoli obronić stanowisko, że dana transakcja nie stanowi ukrytego zysku i nie powinna podlegać dodatkowym obciążeniom w estońskim CIT.